Rodzina na swoim Rząd da nam kredyty na mieszkania tańsze o trzy procent. Dotowane przez budżet kredyty mieszkaniowe PiS obiecywało w programie wyborczym "Rodzina na swoim". Wygląda na to, że rząd zamierza dotrzymać słowa.
Z dopłat do kredytów mieszkaniowych będą mogły skorzystać tylko rodziny, także niepełne (np. matka wychowująca dziecko). Oczywiście te, które nie mają mieszkania. Resort prawdopodobnie zaproponuje, by państwo spłacało 3 punkty procentowe ceny kredytu złotowego, a resztę odsetek - kredytobiorca. Np. jeśli weźmiecie kredyt na 5 proc., to zapłacicie 2 proc. odsetek, a 3 proc. spłaci za was państwo. Pełnomocnik rządu ds. programu budownictwa mieszkaniowego Piotr Styczeń uważa, że taki mechanizm dopłat nie osłabia konkurencji między bankami (sami wybieramy najtańszy bank i od oprocentowania odejmujemy sobie te trzy punkty). Pięć lat bez odsetekMożliwe są także rozwiązania wariantowe, np. rodzina nie musiałaby płacić żadnych odsetek przez pięć lat, ale po tym okresie spłacałaby pełne raty odsetkowe. Inną alternatywą mogą być państwowe poręczenia wkładu własnego, gdyby rodzina chcąca skorzystać z kredytu nie miała żadnych oszczędności. Rodzinom korzystającym z tego typu pomocy państwa nie przysługiwałaby już jednak podatkowa ulga odsetkowa (umożliwia ona odpisywanie odsetek od dochodu). Projekt raczej nie postawi poprzeczki dochodowej, każda rodzina bez mieszkania będzie mogła skorzystać z państwowych dopłat niezależnie od tego, ile zarabia. Ale - jak pokazuje praktyka - wymagany przez banki miesięczny dochód netto czteroosobowej rodziny chcącej pożyczyć 100 tyś. zł na 20 lat przekracza 2 tyś. zł. 50 metrów dla rodzinyKredytu nie będzie można przeznaczyć na dowolne mieszkanie. Państwo dofinansuje tylko te nowo budowane. I to wyłącznie w blokach, w których będzie ich co najmniej osiem. Ponadto ustawa określi maksymalną powierzchnię mieszkań nazwanych roboczo "społecznymi". Prawdopodobnie będzie to 50 m kw. Jednak w przypadku rodzin wielodzietnych dopuszczalny byłby 25-metrowy "nadmetraż". Oczywiście można będzie kupić mieszkanie większe. Ale państwowo dopłacałoby odsetki tylko do 50 m kw., nadwyżkę w metrażu rodzina musiałaby sfinansować sama, np. zaciągając drugi kredyt na komercyjnych warunkach (łączenie dwóch typów kredytów byłoby dopuszczalne!). A oto propozycje innych ograniczeń. - Ceny mieszkań (do wykończenia) nie mogłyby przekroczyć ogłaszanych przez wojewodów średnich kosztów budowy w danym powiecie. Np. w podwarszawskich powiatach wynoszą one obecnie ok. 2,7 tyś. zł za m kw., a w Warszawie - blisko 4 tyś. za metr. Trzymanie się średnich kosztów oznacza raczej skromny standard. W dodatku wiceminister Styczeń zastrzega, że będzie potrzebne zaangażowanie gmin. Chodzi o to, żeby np. uzbrajały tereny pod budowę albo przeznaczały działki pod tzw. plomby.
- Dotowany kredyt pokrywałby maksymalnie 75-80 proc. kosztów zakupu mieszkania. Wkładem własnym mogłyby być np. oszczędności na książeczce mieszkaniowej wraz z premią gwarancyjną.
- Mieszkania nie można byłoby sprzedać przez pięć lat. Możliwa byłaby za to wcześniejsza spłata kredytu, ale - w takim przypadku - żeby nie zwracać państwu odsetek, kredytobiorca nie mógłby sprzedać mieszkania przez dziesięć lat. Styczeń wyjaśnia, że ten przepis ma zapobiec spekulacji.
| Kredyt "Rodzina na swoim" |
|---|
- oprocentowanie zmienne - budżet dopłaca 3 proc., resztę odsetek płaci kredytobiorca;
| | - na nowo budowane mieszkania o powierzchni do 50 m kw. w budynkach z co najmniej ośmioma lokalami;
| - można wcześniej spłacić kredyt - jeśli zrobisz to przed upływem dziesięciu lat, musisz oddać "państwowe" odsetki;
| - nie można skorzystać z podatkowej ulgi odsetkowej;
|
80 tyś. chętnych rocznie?Pełnomocnik rządu liczy, że już w przyszłym roku z kredytu skorzysta ok. 10 tyś. rodzin, a w latach następnych nawet 60-80 tyś. Czy budżet udźwignie takie wydatki? Eksperci ostrzegają, że te będą szybko rosły. Styczeń przyznaje, że wyliczenia kosztów jeszcze nie ma. Jednak według niego znaczna część pieniędzy zainwestowanych w budowę mieszkań wróci do budżetu w formie podatków. Dodatkową korzyścią ma być ograniczenie bezrobocia. Projekt powinien być gotowy pod koniec stycznia. Opracowane na podstawie artykułu; Marek Wielgo "Rodzina na swoim" 24-26 grudnia 2005r. Gazeta Wyborcza |