Co dwie głowy to nie jedna, część 10Jak odrobić straty z funduszy obligacji dolarowych? Uprzejmie proszę o pomoc w rozwiązaniu mojego życiowego problemu. Odchodząc na emeryturę w 2003 roku uległem pokusie powiększenia oszczędności poprzez zakup udziałów w funduszu inwestycyjnym – bezpiecznym i dochodowym, jak mnie zapewniano – Pioneer Obligacji Dolarowych. Rachunki funduszu są prowadzone w dolarach, dlatego kupiłem w kantorach 20 tys. dol. i wpłaciłem je do funduszu w oddziale banku Pekao. Od tego czasu jestem posiadaczem 2235 jednostek tego funduszu, które znacznie straciły na wartości. Nie wiem, jak mam z nim postąpić. Pionier o mnie zapomniał. Czy jest jakaś szansa na odrobienie strat?
Aleksander Matyja, niezależny doradca finansowy
Inwestycja w walucie obcej narażona jest na podwójne ryzyko - ryzyko straty na inwestycji i ryzyko kursowe. Same obligacje amerykańskie rzeczywiście są dochodowe. W ciągu pięciu lat zarobił pan ponad 30 proc. w dolarach. Podejrzewam, że w reklamach nie wspomniano, że od trzech lat panował w dolarach w stosunku do złotego trend spadkowy, który trwa do dzisiaj. Nasza waluta od tego czasu umocniła się w stosunku do dolara o ponad 35 proc., dlatego pana strata w złotówkach na tej inwestycji wynosi obecnie ponad 15 proc.
Proponuję dwa warianty rozwiązań. Jeżeli zamierza pan jeszcze kilka lat nie ruszać pieniędzy z funduszu obligacji dolarowych, to mamy następującą sytuację: przy spadających amerykańskich stopach rentowność obligacji amerykańskich wzrośnie, jednakże dalej zyski są zjadane przez spadającą wartość dolara.
Jeżeli jest pan zdecydowany do zmiany inwestycji i odrobienia strat, to przy słabej koniunkturze na giełdzie proponuję sprzedać udziały w funduszu w dolarach i ulokować złotówki na lokacie bankowej. W ciągu najdalej trzech lat powinien pan odrobić straty. Może pan też ulokować do 30 proc. pieniędzy w funduszu akcyjnym lub całość w funduszu stabilnego wzrostu. Wtedy nie ma już pewności, że uda się panu odrobić straty, ale jeśli koniunktura na giełdzie będzie poprawna, odrobi je pan z nawiązką. Aleksander Matyja "Co dwie głowy to nie jedna" Gazeta Wyborcza 07.02.2008r. Dodatek "Pieniądze" nr 5(34)/2008 |
|
Zmieniony: Środa, 19 Marzec 2008 10:20 |